Początek sierpnia był związany z walką o medale w Drużynowych Mistrzostwach Świata. Miejscem tych zmagań podobnie jak 2 lata temu był Pekin.

Drużynę stanowiło 3 mężczyzn i 1 kobieta. W tym roku skład reprezentacji przedstawiał się następująco: Karol Skomerski, Tomasz Kapłan, Mateusz Śniegocki oraz moja osoba, która niektórych dziwiła.

Drużynowe Mistrzostwa Świata Pekin 2014 - blog Kasi Wesołowskiej

Nasz team uzupełniało dwóch przemiłych Panów: Grzegorz Kędzierski oraz prawdziwy „fanatyk bilardowy” (oczywiście w pozytywnym słowa tego znaczeniu) Adam Mścisz.

Już początek naszej podróży był arcyciekawy z tego względu, że na lotnisku spotkaliśmy grupę Polaków, którzy także wybierali się do stolicy Chin. Spotkanie to zaowocowało Ich obecnością i ostrym dopingiem na naszych meczach. Muszę przyznać, że mieliśmy niezłą radochę z tego faktu. Coś niebywałego. Już po raz kolejny przekonujemy się, że będąc nawet w tak odległych miejscach jest szansa na to, że poznamy rodaków, którzy chcą się zjednoczyć, pomóc, wesprzeć w tym ważnym dla nas i dla ojczyzny wydarzeniu.

Kiedy przybyliśmy na miejsce mogliśmy liczyć na pomoc wielu wolontariuszy, którzy zawsze z dużą chęcią i uśmiechem robili co mogli, aby rozwiązać każdą zgryzotę.

Doskonale było to widoczne w sytuacji kiedy nasz kolega Karol Skowerski zdrowotnie zaniemógł. Lekarz był na miejscu w przeciągu kilku minut. Nie wspomnę już o tym, że znaczącą rolę w poprawie stanu zdrowia Karola mieli Jego koledzy, którzy towarzyszyli w drodze lekarzowi i wolontariuszom zdążającym do pokoju Karola śpiewając przy tym „Dobry Jezu a nasz Panie…” :) taka dosyć znana pieśń na nieco inne okoliczności :) ależ Niebiosa musiały się radować z tak rozśpiewanej czwórki.

No dobrze. Przejdźmy do rozgrywek! W naszej grupie były następujące drużyny: Filipiny, USA, Chiny zespół nr 1 (Chiny miały dwie drużyny na tych Mistrzostwach) i Bułgaria.

Każdy z nas zdawał sobie sprawę z tego, że każdy mecz jest ważny i że nie można nikogo lekceważyć. Toteż do wszystkich pojedynków podchodziliśmy z pełną mobilizacją i zaangażowaniem.

Na początek mecz z ekipą z USA. Jak się później okazało od niego uzależniona była ostateczna kolejność zajmowanych miejsc w tabeli.

Jeśli chodzi o charakter rozgrywek to przedstawiał się on w taki sposób, że graliśmy zarówno mecze indywidualne jak i w deblu (Karol Skowerski razem z Mateuszem Śniegockim) i w mixtem (Tomasz Kapłan i Ja). W parach zagrywaliśmy na przemian po jednym strzale.

Drużynowe Mistrzostwa Świata Pekin 2014  blog Kasi Wesołowskiej

Chciałabym z tego miejsca podziękować Tomkowi za Jego pomoc, podpowiedzi, wyrozumiałość :) i atmosferę jaką wprowadzał w czasie pojedynków :) Tomku to było dla mnie niesamowicie cenne doświadczenie i nie lada zaszczyt.

Mecz z drużyną Stanów Zjednoczonych zaczęli chłopcy w deblu i Tomek indywidualnie. Wynik po tej części zmagań wyglądał 1:1. W następnej fazie Karol i ja graliśmy swoje mecze indywidualne. Mnie pojedynek przyszło rozegrać z zawodniczką do której wzdycha większość (o ile nie wszyscy) bilardzistów. Ta bilardzistka to nie kto inny jak prawdziwa gwiazda nie tylko bilardowa, ale i filmowa – Jennifer Beretta :)

Jeśli miałabym napisać coś o swoich własnych odczuciach to oczywiście było jak???? stresująco :) Jennifer przed meczem wypytała mnie o moje doświadczenie związane z uczestnictwem w światowej klasy turniejach. Nie mogłam pochwalić się zbyt bogatą historią tego typu startów. Wychodzę z założenia, że każdy kiedyś zaczynał i niekoniecznie musi to rzutować na końcowy wynik spotkania :) co też starałam się pokazać w czasie meczu. :) Oczywiście emocje w trakcie często dawały się we znaki, zwłaszcza na początku spotkania i na samym końcu kiedy rozgrywałyśmy ostatnią partię spotkania. Dwie bile do końca… ale nie ja przy stole… Tomek powiedział, że Opatrzność zadziała. No i zadziałała:) pomogła mi dobić te ostatnie 2 bile po pomyłce Jennifer. W ostateczności wygraliśmy całe spotkanie 3:1 i tym samym zdobyliśmy ważne punkty :)

Kolejnym naszym przeciwnikiem była drużyna Bułgarii, w której składzie grała bardzo dobrze grająca Cristina Zlateva. Wiedziałam, że jest groźna i potrafi grać na wysokim poziomie toteż w żaden sposób Jej nie lekceważyłam i w pełnym skupieniu i mobilizacji podeszłam do tego meczu. Mogę śmiało powiedzieć, że zagrałam dobry mecz z którego jestem zadowolona (poza jedną chybioną 9-tką, gdzie zagrałam „ociupinkę” za mocno w bardzo wrażliwą część łuzy. Konsekwencją tego zagrania było typowe „wyplucie” bili przez łuzę. Końcowy wynik 7:2 dawał radość i satysfakcję.

Moi koledzy konsekwentnie wygrywali swoje mecze zarówno w parze jak i indywidualnie. Emocje pojawiły się w moim meczu z Tomkiem. Na szczęście ostatnią 10-tkę wbiliśmy my :) Radość, euforia i dobre humory były naszym udziałem tego dnia :)

Na koniec zmagań grupowych czekał na nas najmocniejszy zespół - Filipiny. Wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie. Od samego początku spotkania widać było, że ewidentnie brakuje nam szczęścia. Najpierw mecz Denisa Orcollo z Tomkiem Kapłanem w odmianę 8 bil. Tomek zagrał naprawdę świetny mecz. Do pełni szczęścia brakowało skutecznego rozbicia, zwłaszcza w momencie kiedy na tablicy widniał wynik 5:5, a więc decydująca partia. Niestety nic z rozbicia nie wpada naszemu koledze co bezlitośnie wykorzystuje Denis.

W deblu Mateusza i Karola też szczęścia zabrakło. Wszystko zapowiadało się bardzo dobrze. Chłopcy kończyli każdy układ. Przy stanie meczu 3:2 skuteczne rozbicie Naszych. Czysty układ na stole. Można powiedzieć, że byliśmy już ucieszeni z 4 punktu, po czym zrobiło się dosyć duże zamieszanie przy stole. Filipińczycy zauważyli, że po rozbiciu została pomylona kolejność zagrywania przez Mateusza i Karola. Mateusz rozbił i Karol zagrał po Nim. Albo na odwrót :) już nie pamiętam :) w każdym bądź razie po skutecznym rozbiciu powinien zagrywać ten sam zawodnik, a nie kolega. Wszyscy myśleli, że jak zagrywamy na zmianę po każdym strzale to tak jest zawsze. Sędziowie chyba sami nie wiedzieli jak jest, bo dyskutowali nad tą kwestią chyba 30 min. W końcu została przyznana racja Filipińczykom. Mieli białą do ręki, skończyli partię i zamiast 4:2 dla nas zrobiło się 3:3. To był decydujący moment, bo później nasi konkurenci wykorzystywali każdą szansę by w ostateczności zwyciężyć.

O swoim indywidualnym meczu i w parze z Tomkiem wolałabym jak najszybciej zapomnieć :)

Nie popisałam się. Z przesympatyczną Filipińską zawodniczką, która obecnie jest numerem 3 światowego rankingu zawodziłam w końcówkach. Nie wbiłam 4 siódemek!!! A zawsze po bili numer 7 kolejną była końcowa dziewiątka… Szkoda, bo wynik wyglądałby zupełnie inaczej gdyby te bile lądowały w łuzach. Nie pozostaje mi nic innego jak pracować nad tym, żeby takie sytuacje miejsca nie miały.

Ciężko mi się też grało z Tomkiem w parze. Chyba całej ekipie udzieliły się niekorzystne nastroje. Nikomu z nas nie udało się pokonać w tym spotkaniu przeciwnika. Byli lepsi.

Faza grupowa dobiegła końca. Nasza ekipa uplasowała się na 2 miejscu zaraz za drużyną Filipin.

Teraz tylko oczekiwanie na losowanie do rundy pucharowej. Jak się później okazało było ono dla Nas dosyć szczęśliwe za sprawą naszego Prezesa Kędzierskiego, który wylosował nam w walce o ćwierćfinał drużynę Chorwacji.

Mecz ten był na początku wyrównany. Tomek po bardzo dobrym meczu zdobywa punkt dla naszego teamu. Chłopcy byli bardzo blisko zwycięstwa, ale ostatnią partię kończą Chorwaci. Stan pojedynku 1:1. Mnie udało się swój pojedynek wygrać, ale bez emocji się nie obyło :) Karol w swoim indywidualnym starciu z kolegą z Chorwacji wziął odwet za przegranego debla. Mateusz wziął przykład ze swojego drużynowego kolegi i też z korzyścią dla siebie i nas wszystkich zwycięsko zakończył swój mecz. My z Tomkiem w tej sytuacji nie musieliśmy kończyć naszej rozgrywki z mixtem Chorwackim. Wynik 1: 3 dawał nam miejsce w ćwierćfinale :) Euforia!

W walce o półfinał toczyliśmy boje z drużyną gospodarzy tej imprezy Chinami nr 1.

Chłopcy uplasowali bajeczne zwycięstwo w deblu. Tomek po raz kolejny imponował poziomem gry. Jego przeciwnik także. Obaj przez cały mecz popełnili po jednym błędzie!! Jednak to zawodnik z Chin wygrał walkę o rozbicie i przy stanie pojedynku 5:5 to On miał przewagę. Popisał się skutecznym rozbiciem, skończył układ i tym samym zdobywa punkt dla swojej drużyny.

Moją przeciwniczką była prawdziwa Gwiazda kobiecego bilardu Han Yu. Miałam świadomość tego, że jest niesamowicie skuteczna, ale nie bałam się Jej. Chciałam zaprezentować się z jak najlepszej strony. Próbowałam stawiać opór :) W tym pojedynku zdołałam zdobyć 3 punkty. Dobre i tyle, bo takie zawodniczki prezentów nie rozdają. Trzeba samemu punkty te wywalczyć. 2 dodatkowe realne punkty mi uciekły. Koleżance dodatkowo dopisywało szczęście. Jeszcze nie teraz… ale wierzę, że kiedyś uda się i z takimi zawodniczkami wygrywać.

Drużynowe Mistrzostwa Świata Pekin 2014  blog Kasi Wesołowskiej

Zawodnik, który grał z Karolem chciał chyba koniecznie odegrać się za przegrany debel bo zagrał praktycznie bezbłędne spotkanie.

W parze z Tomkiem grało się nam bardzo dobrze. Można powiedzieć, że bawiliśmy się grą i sprawiała nam ona niesamowitą frajdę. Wygrywaliśmy już 4:2, ale pojedynek nasz został przerwany z tego względu, że Mateusz musiał uznać wyższość swojego konkurenta. A powiem Wam, że tam tez niewiele brakowało!!

To spotkanie dało nam sporo do myślenia. Szukaliśmy przyczyn wyjaśniających fakt ich dominacji w świecie oraz sposobów na to, żeby dorównać im swoim poziomem. Chęci do pracy są i to wielkie! To wiemy! Pozostaje jak zawsze problem finansowy. I tu koło się zamyka. Nie mniej jednak trzeba dalej próbować i szukać! A nóż znajdziemy! W końcu napisane jest:” Szukajcie a znajdziecie”:).

Kończąc aspekt sportowy:) Polska na 5 miejscu! :)

Dziękuję całej ekipie za wspólnie spędzony czas i przeżywane chwile!! To już zostało zapisane w moim sercu i z miłą chęcią będą do wspomnień tych wracać!!

Cały wyjazd to także źródło cennego doświadczenia, które jest nieocenione. Co tu dużo pisać cieszę się, że mogłam tam być!

Dziękuję Skwerowi za treningi przygotowujące do tego występu!!! Dziękuję Pauli za zadbanie o moją kondycję fizyczną i psychiczną też:)!! Fitness klub Kombinat Formy w Skarżysku - Kamiennej za każdym razem kiedy przyjeżdżałam z Paulą na zajęcia umożliwiał mi udział w nich i korzystanie ze sprzętu także również pięknie Dziękuję! :)

Rodzinie i wszystkim, którzy nam kibicowali czy to na miejscu czy to poprzez Internet, smsy również Dziękuję! :) bez tego nie ma gry!!

No i na koniec Boże Tobie też Dziękuje! Sam wiesz za co :) więc nie muszę pisać :)

0 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Ocena 0.00 (0 Oceny)

Komentarze  

0 #2 Ola 2014-10-10 08:03
Samych sukcesów i tak trzymaj - do przodu :)
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #1 Mirella 2014-10-10 08:01
Jestem pod wrażeniem jak dziewczyny świetnie dają sobie rade w tym sporcie :P
Cytować | Zgłoś administratorowi

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

partner strategiczny

Partnerzy